Szesnaste urodziny w Paryżu,1997

Podróż lotnicza TAM: Warszawa – Paryż (15)

Z POWROTEM: Paryż – Warszawa (16)

Odległość Warszawa – Paryż 1368 km/850 mil

Cała podróż: 2736 km/1700mil

Mieszkałam: Le Jardin de Paris Hotel

aa2Mam 16 lat!

aa2Z wizytą u kolegów redakcyjnych ; )

aa2Zwiedzamy Paryż

Cenna kamizelka z bezpiecznymi kieszeniami. Karty kredytowe nie były jeszcze tak powszechne jak dziś. Płaciłam za hotel w gotówce, a franki miały jakieś duże rozmiary! Nie dość tego, gdy zapłaciłam hotel wydał mi fakturę na której widniał „minus” przy wpłaconej kwocie – okazało się, ze to takie sztuczki księgowe.

Pobyt 05/08/97 – 14/08/97

 

Obrazek

Rachunek hotelowy

Wpłacasz masę forsy, a oni ci dają minus! Podróże kształcą, a skoro kształcenie odbywało się na mój koszt sprawę minusa wyjaśniałam w recepcji po jego dostrzeżeniu na fakturze. Ufff, dobrze się skończyło…

aa2Prezent na 16-te urodziny, książka autobiograficzna Feynmanna

aa2Codziennie mijaliśmy hałaśliwą śmieciarkę, spotykaliśmy ją często 20 lat później…

aa2

Najlepsze kasztany są na Placu Pigalle

Najlepsze kasztany są na Placu Pigalle, a na początek Tensiomin – napis nawiązuje do hasła jakie miałam na białym T-shircie, otrzymanym od Big Pharmy produkującej Tensiomin

aa2Wejście do paryskiego metra

 

aa2Turystki na tle wieży

Porządkując wspomnienia  spędziłam cały na przypominaniu sobie nazwy hotelu w którym zatrzymaliśmy się. Kryteriami wyboru była cena oraz dogodny dojazd z lotniska. Hotel dwukrotnie zmienił nazwę – stąd trudności ze znalezieniem, a dodatkowo nie miałam żadnego zdjęcia z hotelu ani dokumentu.Przed kilkoma dniami mąż przypadkowo odnalazł  hotelowe zapałki, co ostatecznie rozwiało wątpliwości był to hotel Le Jardin Paris Republik.

Dziś nazywa się  Kyriad Paris 10 – Canal Saint Martin – République, zmienił sieciową przynależność i jest odnowiony i niezbyt przypomina ten w którym mieszkaliśmy

Dziś koszt pokoju dwuosobowego to 376 złotych za 1 noc, więc wcale niemało!

Z lotniska jechaliśmy autobusem do Gare du Nord, a stamtąd piechotą. Dystans był niewielki, ale pomyliliśmy kierunki i poszliśmy w przeciwną stronę. Sprawę utrudniał rzęsisty deszcz, który rozpadał się gdy wyszliśmy z autobusu. Deszcz był tak ulewny, że nie sposób było posługiwać się mapą. Zeszliśmy do podziemi metra aby przyjrzeć się mapie. Od tego czasu wiem, że drogę najlepiej jest opisać na małym kartoniku wielkości wizytówki i spoglądając na wskazówki  przemierzać nieznany teren. Rozkładanie dużej mapy w ulewny deszcz nie jest wskazane!

Hotel – paryska klasyka: najważniejsze wyposażenie popielniczki stojące wszędzie, nawet windzie! Ta z kolei tak mała, że 3 osoby z walizkami zmieściły się z trudem. Pokoje jeszcze mniejsze niż windy, po rozstawieniu trzeciego łóżka nie było podłogi po której można było chodzić. Aby dostać się do okna trzeba było chodzić po łóżkach. To i tak dobra powierzchnia do chodzenia – w hotelu Darcet przy próbie wyjścia spod prysznica zawsze trafiałam w sedes ;)), a trafienie stopą na podłogę hydraulicznie niezabudowaną wymagało cyrkowych umiejętności! ;))

No ale nie narzekaliśmy – udając się na codzienne wycieczki mijaliśmy bezdomnego, śpiącego we wnęce okiennej ;)) Z drugiej strony – przestrzeń życiową miał większą…